niedziela, 20 kwietnia 2025

Czechosłowacka Wielkanoc 1938

Na święta wielkanocne dwie pocztówki czechosłowackie z kwietnia 1938 roku (Wielkanoc przypadała wówczas 17 kwietnia). Dawno już je wrzucałem, ale nieustannie odpowiednio wprowadzają klimat. Przedstawiają one martwą naturę związaną z tematem (jajka, kwiaty, wzory ludowe), a na jednym żywą: kurczaczka. 



niedziela, 22 grudnia 2024

Šťastné vánoce 1915

Dokładnie 109 lat temu (co do dnia!) wysłano zaprezentowaną niżej kartkę świąteczną. Łączy ona elementy cywilne i wojskowe. Cywilów reprezentuje ciemnowłosa pani w typie uczesania typowym dla kartek z tamtego okresu, do której tuli się blond dziewczynka. Żołnierzy reprezentuje mały oddział austro-węgierskiej piechoty, którzy stoi w śniegu i szuka czegoś na mapie. Do tego element czysto świąteczny: fragment choinki z zapaloną świeczką.


Na odwrocie, podobnie jak na pierwszej stronie, tekst w języku czeskim. To w sumie nie dziwi, bowiem został nadany w szpitalu w Kladnie i wysłany do Červenego Kostelca, a konkretnie jego dzielnicy Horní Kostelec. Červený Kostelec nawet sto lat temu był zamieszkany głównie przez Czechów, choć to już Sudety. Pieczątki wskazują na filię ogólnego, publicznego szpitala, ale ponieważ mamy tu Militärpflege (opiekę wojskową), więc pewnie chodzi o rannego żołnierza (podpowiedź znawcy pocztówek Artura oraz chłopaków z forum austro-węgierskiego). Szpital ten leczył zatem i cywilów i wojskowych.


Pieczątka z urzędu "Kladno 1" to, jak wspominałem, 22 grudnia 1915 roku. Napisana została natomiast prawdopodobnie dwa dni wcześniej, 20 grudnia. Musiała czekać ponad wiek, aby znaleźć się w internecie...

środa, 26 grudnia 2018

Wojenna zima i Nowy Rok.

Tradycyjnie o tej porze roku staram się zamieścić jakieś pocztówki związane ze świętami, zimą lub zmianą numeracji w kalendarzu. Tym razem bez symboli religijnych.

W pierwszej pozycji nie ma co prawda bezpośredniego nawiązania do Bożego Narodzenia, lecz jest klimat: widzimy zamyślonego żołnierza austro-węgierskiego stojącego samotnie w śnieżycy, być może na skraju lasu. Na horyzoncie znajduje się wioska z rozświetlonymi oknami. Być może żołnierz patrząc na nią wspomina swoją rodzinną miejscowość.


Pocztówka została wydana w oficjalnej "zielonej" serii dla austriackiego Czerwonego Krzyża. Nie była w obiegu. Cena była ustalona odgórnie - 20 halerzy.


Na drugim skanie możemy zobaczyć Kraków, a konkretnie rynek z Sukiennicami. Jest ona o tyle ciekawa, iż wydrukowano ją w języku czeskim, a więc w domyśle dla czeskich żołnierzy przebywających w mieście. Została ona maksymalnie uproszczona, wystarczyło w dole się podpisać pod życzeniami Nowego Roku 😏.

Patriotyczny charakter podkreśla herb Cesarstwa o barwy państwowe czarno-złote.


Kartkę wypisano dokładnie w Boże Narodzenie 1914 roku - zapewne pocztą polową - i skierowano do Igławy. Widzimy tutaj dobrze zachowane pieczątki: C i k Dyrekcja Inżynierii w Krakowie oraz C. k. 6/ 25 forteczny oddział robotniczy pospolitego ruszenia (Landsturmu) - identyfikacja dzięki chłopakom z forum austro-węgierskiego 😏.



sobota, 31 marca 2018

Ostatnia Wielkanoc w "pierwszej" Czechosłowacji

Na tegoroczne święta chcę zaprezentować dwie pocztówki z przedwojennej Czechosłowacji. Obydwie znalazły się w moich zbiorach przez przypadek: ktoś uznał je za bezwartościowe i wykorzystał jako... opakowanie dla innych kartek!

Pierwsza pozycja prezentuje popularne motywy: kurczątko oraz jajko, z którego wydobywa się nowe życie, symbolizowane przez kwiatek.


Z tyłu życzenia, znaczek pocztowy z prezydentem Masarykiem. Kartkę wysłano z Benešova w kwietniu 1938 roku. Była to zatem ostatnia Wielkanoc w niepodległej Czechosłowacji, bowiem już rok później w tym czasie na jej miejscu istniał Protektorat Czech i Moraw. Adresat to panna Maria Jandrová, nauczycielka w Lomnicach nad Popelkou. Ciekawe, że podano jej zawód.


W drugim przypadku na stronie tytułowej znowu są jajka, ale tym razem w formie pisanek. Do tego kwiaty w doniczkach i kiecka/obrus w ludowe wzory.


Wysłano ją także do pani Jandrovej, lecz tym razem o imieniu A.. Nadawca nie wysilił się zbytnio, dopisał jedynie, że są to życzenia także dla Maŕički (zdrobnienie od Marii?). Ani tu ani w poprzednim przypadku nie podano adresu, wystarczyła nazwa miejscowości. Tym razem nadanie nastąpiło w Semilach (niedaleko Lomnic) w dniu 13 kwietnia 1938. Na znaczku portret aktualnego prezydenta Edvarda Beneša.


Obie kartki noszą ślady kleju, co było skutkiem użycia ich jako "okładek". Na obu brak też jakichkolwiek odniesień religijnych: Wielkanoc ma tu wyłącznie świeckie skojarzenia. Ówczesna Czechosłowacja co prawda nie była tak ateistyczna jak dzisiejsza Republika Czeska, jednak i tak od rozmodlonej II Rzeczpospolitej dzieliły ją pod tym względem lata świetlne.

niedziela, 4 lutego 2018

Jaworowy

Dziś dla odmiany Beskidy. A ponieważ za oknem sypnęło (wreszcie trochę zimy), to widok wiosenno-letni. Góra Javorový (po niemiecku i polsku Jaworowy) położona jest na skraju Beskidu Śląsko-Morawskiego (który aż do lat 60. XX wieku traktowany był za część Beskidu Śląskiego).


Sylwetkę schroniska mało kto może poznać, ponieważ obecnie jest ono bardziej obudowane i rozbudowane. To chata Javorový, wówczas znana pod nazwą Schutzhaus am Jaworowy. Postawiono je w 1895 roku z inicjatywy Beskidenverein - było to pierwsze schronisko tej organizacji i prawdopodobnie w ogóle pierwszy ogólnodostępny obiekt tego typu w całych Beskidach Zachodnich. Erzherzog - Friedrich - Schutzhaus, ponieważ pierwszym patronem został Fryderyk Habsburg - arcyksiążę i książę cieszyński, mecenas Towarzystwa Beskidzkiego.

Pocztówkę z akwarelą wysłano w 1930 roku, kiedy z oczywistych przyczyn w Czechosłowacji nazwa z Habsburgiem byłaby nie do przyjęcia, zatem już jej nie używano


Na odwrocie pieczątka schroniska z herbem Beskidenverein. Schronisko administracyjnie należało chyba pod Trzyniec i do Trzyńca kartkę wysłano. Adresatem był niejaki Gustaw Stonawski (inna osoba o tym nazwisku była ostatnim prezesem BV przed jego likwidacją w 1945). Mimo słowiańskiego nazwiska pozdrowienia są w języku niemieckim.

niedziela, 24 grudnia 2017

Frontowe święta...

Kolejne święta Bożego Narodzenia, więc i kolejna pocztówka sprzed wieku, a konkretnie sprzed 101 lat. Tym razem austriacki żołnierz stoi na dworze: w mrozie i śniegu (a nie w deszczu i na plusie jak teraz za oknem...).


Zadumany, wpatrzony w pusty horyzont na którym kończy się (?) dzień. W oddali tylko drewniane krzyże poległych towarzyszy lub nieprzyjaciół. Z zamyślenia wyrywa go aniołek - z choinką, dzwonkiem i jakimś papierem w ręce. Raczej nie mamy tutaj do czynienia z dzieckiem-przebierańcem, o czym świadczą skrzydła i brak śladów na śniegu.

Kartkę wysłano 21 grudnia 1916 roku z miasteczka Postupice (Postupitz) w środkowych Czechach. 


Miała dotrzeć do Uherského Hradiště (Ungarisch Hradisch) na Morawach. Co ciekawe - nie podano adresu, tylko informację "na sever. dráze", czyli na trasie Kolei Północnej łączącej Wiedeń z Krakowem. Dość enigmatycznie... Najprawdopodobniej pan Hynek na kolei pracował. Może był kimś ważnym albo znanym? Albo po prostu przebywał tam od niedawna i pani Andulka nie znała dokładnego adresu?

W każdym razie - Wesołych Świąt!

czwartek, 2 listopada 2017

Żołnierska chwila zadumy

Dziś Zaduszki, więc nieco nawiążę do tematu: co prawda nie bezpośrednio związanym z tym dniem, ale cmentarzami. Tak jak współcześnie ludzie odwiedzają nekropolie, tak w okresie Wielkiej Wojny żołnierze przybywali do miejsc, gdzie spoczywali ich koledzy.

Taką scenę przedstawia poniższa kartka w sposób symboliczny: zadumany żołnierz, mały cmentarzyk z drewnianymi krzyżami gdzieś na odludziu. W tle wysokie góry (Alpy?) przyprószone śniegiem, a więc może to być już listopadowa jesień (choć kolory roślinności wskazują raczej na wiosnę).


Pocztówkę wydano w 1918 roku z okazji 3. Grabwache. Wydał ją Komitet Opieki nad Grobami Wojennymi pod patronatem cesarza i króla Karola Habsburga. Patrząc na datę była to zapewne ostatnia taka akcja w habsburskiej Austrii.


Myślę, że na niejednym cmentarzu wojennym zapłoną dziś znicze.

sobota, 15 kwietnia 2017

Bad Charlottenbrunn (Jedlina-Zdrój)


Tym razem karta z pogranicza Gór Sowich i Wałbrzyskich: składanka różnych zdjęć z Bad Charlottenbrunn czyli Jedliny Zdrój.

Pocztówkę wysłano w 1940 roku (w lipcu). Jednak po zakończeniu wojny musiał się do niej dobrać albo jakiś antyfaszysta (mało prawdopodobne) ale polski przesiedleniec. Dlaczego? Otóż w lewym górnym roku wydrapano fragment nazwy. Jest "Hermann-....-halle". Co było w pustym miejscu? Göring! Hermann-Göring-halle powstała w 1934. Później był tam Klub Kuracjusza, pizzeria a dziś jakaś klubokawiarnia...

W kolejnych miejscach mamy widok ogólny na miasto oraz Dom Zdrojowy (Badehaus) wraz z hotelem Deutsches-haus (obecnie szpital rehabilitacji klinicznej "Teresa"). Badehaus ma długą metrykę, bo sięgającą XVIII wieku.

W środkowym rzędzie widok na Wielką Sowę i ponowna panorama ogólna. Jak widać Niemcy zaliczali miejscowość do Gór Wałbrzyskich (Waldenburger Bergland).

W dolnym rzędzie park nazywany dziś Północnym, Brunnenhalle (Pijalnia wód mineralnych "Charlotta") oraz widok z góry Blockberg, choć tej akurat nie umiem zlokalizować.

Jak już pisałem - ktoś wydrapał marszałka Rzeszy, próbował też oderwać znaczek z Hindenburgiem.


Solidny niemiecki klej widać nie puścił. List adresowano do Lipska, wysłano w Kłodzku (Glatz), a wydano aż w Lubece.

sobota, 18 lutego 2017

Pocztówki czechosłowackie: Gottwaldov, Havířov i Praga-Skalka

Pocztówki czechosłowackie z okresu komunistycznego to drugi z moich "koników" zbieraczych 😉.

Na początek prezentacji Gottwaldov - tak w ówczesnej Czechosłowacji nazywał się Zlin.

Pocztówka z 1973 roku, wysłana do Pragi.


Widać tutaj wszystko to, z czego czechosłowaccy włodarze byli dumni: są więc zakłady przemysłowe Svit (dawna i obecna Bata) oraz náměstí Práce, jest Interhotel Moskva i nowoczesne centrum miasta z autobusem (wygląda mi to na Škodę 706 RTO).


Znaczek upamiętnia 20-lecie telefonizacji wszystkich wsi Czechosłowacji i był częścią zestawu, w którym chwalono się też 20-leciem czechosłowackiej telewizji i półwieczem radia.


Gottwaldov z 1976 roku. Znowu znajome zakłady, a wysoki budynek pojawia się nawet dwa razy. To Baťův mrakodrap, wysokościowiec wybudowany w latach 1936-38. Jest też teatr miejski i nawet fragmenty jakiegoś zabytkowego centrum.


Znaczek z okazji 33 festiwalu filmowego w Karlovych Varach.


Havířov, miasto na czeskim Śląsku. Ono akurat nie ma historycznego centrum, wybudowano je po wojnie od nowa na terenie kilku wsi. Jest więc centrum handlowe, szpital, plac zabaw, a na większym zdjęciu Labužník - dom w tzw. stylu brukselskim z lat 60. W prawym górnym rogu - náměstí Vítězného února, czyli komunistycznego zamachu stanu z 1948 roku. Współcześnie nosi nazwę náměstí Republiky.


Znaczek z Gagarinem z modnej wówczas tematyki kosmicznej. Co ciekawe - pojawiały się na nich również postacie z wrogiego Zachodu - np. Neil Armstrong.


Stołeczny akcent to blokowisko Skalka, powstałe na początku lat 70. w praskiej dzielnicy Strašnice. Kto dziś by wydawał pocztówki z, dajmy na to, zamkniętym osiedlem Villa Park??

Projektanci zadbali i o kulturę - są realistyczne rzeźby matki z dzieckiem. Jest plac zabaw w formie dzisiaj zupełnie nieakceptowalnej. No, ale może wtedy właściciele psów nie chodzili robić kupki z pupilami właśnie tam? :D Nie było problemów z parkowaniem. No i ta moda z dzwonami na czele - pychota :)


Pocztówka nie była w obiegu, więc widać tylko datownik. Dzień kupienia? A może dołączenia do kolekcji?

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Święta w cieniu Wielkiej Wojny

Wśród swojej kolekcji pocztówek (głównie propagandowych) z Austro-Węgier nie mogło zabraknąć tematów świątecznych. Była Wielkanoc, musi też być Boże Narodzenie. Żołnierzom zapewne było ciężej w ten dzień niż wiosną - raz, że święta te zwykle są bardziej rodzinne (przynajmniej obecnie). Dwa - z przyczyn prozaicznych, a mianowicie pogody. W dawne mroźne i śnieżne zimy służba na froncie musiała być jeszcze bardziej dotkliwa...

Zaprezentuję dwie pocztówki dokładnie sprzed 100 lat - z 1916 roku. Pierwszą wydano co prawda rok wcześniej, ale nadawca ręcznie poprawił datę.


Sceneria dość sielska: żołnierz siedzi sobie w drewnianym pomieszczeniu (baraku), grzeje się przy kominku na którym coś się gotuje. Obok zapalona choinka, fajka, na ścianie porter cesarza (który miesiąc wcześniej zmarł, kończąc swoje długie panowanie i symbolicznie cały wiek XIX).

Kartkę wysłano do Krakowa, jest napisana po polsku. Data to 29 grudnia.


"Drodzy wujostwo ciekawym bardzo czy otrzymaliście moje kartki z życzeniami świątecznymi i noworocznymi, bo jeszcze nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Ja przechodziłem (?) święta Bogu dzięki zdrowo i dosyć wesoło. Napiszcie mi również czy wujciowi lepiej. Bywajcie zdrowi i weseli, a wojna się wnet skończy. 
Tadek." 
Jak wiadomo rzeź miała potrwać jeszcze prawie dwa lata a i jej zakończenie nie przyniosło często pokoju.
Druga pocztówka posiada już prawidłowy rok 1916. Najjaśniejszego Pana nie widać, żołnierze stoją w grupie. Wszyscy w czapkach, zamyśleni; pod zapaloną choinką prezenty? Ciasnota pomieszczenia w jakim się znajdują sugeruje okopy na którymś z kilku frontów walczącej armii Austro-Węgier (w tym roku doszedł front rumuński).


Autor także był Polakiem. Tym razem słał jednak nie do Galicji, ale do Królestwa Polskiego - 5 listopada Niemcy i Austro-Węgry proklamowały utworzenie nowego, teoretycznie samodzielnego państwa. Czy piszącemu adres chodziło o ten twór, czy po prostu z przyzwyczajenia o nazwę dawnego Królestwa Kongresowego?


"Wielce Szanownej P.A. za otrzymane karteczki całują rączki i życzą szczęśliwego nowego roku 1917". 
Miejscowości o nazwie Dąbrowa było w Kongresówce sporo, ale podejrzewam, iż chodzi o Dąbrowę Górniczą, gdzie istniała ulica Klubowa (dziś 3 Maja). Już samo wysłanie pozdrowień do Polski może być ciekawostką - w końcu to było za granicą, a obywatele carskiej Rosji nie podlegali pod austriacki pobór. Czy może to ta sama rodzina, rozdzielona w czasie zaborów granicą? Czy polska znajoma poznana przez austriackiego żołnierza? Czy może to pisał jakiś cywil? Raczej nie, kartka jest z poczty wojskowej, pieczątki również.

Obydwie wydane zostały przez austriackie C. i K. Ministerstwo Wojny.

poniedziałek, 28 marca 2016

Życzenia wielkanocne sprzed 100 lat

Coś w dzisiejszym temacie - dwie kartki pocztowe dokładnie sprzed 100 lat :). No, prawie dokładnie, bo wysłane 21 kwietnia 1916 roku.

To trochę inna tematyka - niesudecka, tylko związana z I wojną światową, która pojawiać się będzie częściej na blogu. Są to niemieckie pocztówki, gdzie oprócz klimatów świątecznych dodano propagandowe - obok jajek i kurczaka pojawią się bandery wojenne Niemiec i Austro-Węgier - sojuszników w Wielkiej Wojnie.


Na drugim egzemplarzu ukazano flagi cywilne Cesarstwa Niemieckiego oraz Austrii (Austro-Węgry jako takie nie miały "wspólnej flagi" cywilnej - dla austriackiej części używano czarno-żółtej symboliki Habsburgów). Dołączono do nich jajka w barwach Bułgarii z nałożonym herbem Turcji. Bułgaria była "świeżym" sojusznikiem Państw Centralnych, bo dopiero od pół roku, natomiast fakt, iż państwo sułtana w większości zamieszkiwali muzułmanie widać nie kolidował z umieszczeniem półksiężyca na życzeniach świątecznych.


Sądziłem, iż kartki zostały napisane przez tą samą osobę - prawdopodobnie niejaką Klarę, zamieszkałą w Buchholzu w Saksonii. Zakładam, iż chodzi o miasto leżące w Rudawach, przy granicy z Czechami. Pisała ona ona do Fräulein Marthy, która mieszkała "przy" pani Dahlem, a więc zapewne pracowała tam jako służąca. Adres to Wiesneck, część gminy Buchenbach w obecnej Badenii-Wirtembergii, niedaleko granic Francji i Szwajcarii.


Przyglądając się jednak pismu można odnieść wrażenie, że mogły je popełnić różne osoby z tej samej rodziny, stąd pocztówki wypisano dzień po dniu - 20 i 21 kwietnia, natomiast wysłano je razem drugiego dnia - świadczy o tym stempel. Jako ciekawostka - na jednej widać zapis Buchholz, na następnej pojawia się umlaut...

niedziela, 6 marca 2016

Petrova bouda (Peterbaude)

Jedna z moich najstarszych pocztówek - wysłana w lipcu 1906 roku. Przedstawia ona nieodżałowanej pamięci schronisko Peterbaude (wówczas czeskiej nazwy Petrova bouda praktycznie nie używano w niemieckojęzycznych Karkonoszach).


Sama kartka jest ładna dla oka - to pokolorowane zdjęcie. Peterbaude było bardzo wiekowym obiektem - w tym miejscu (niedaleko dzisiejszej granicy czesko-polskiej) stało już w 1811 roku. Kształt znany wszystkim turystom uzyskało w latach 60. XIX stulecia. 

Mnie nie udało się go już odwiedzić - dekadę temu z powodu fatalnego stanu technicznego było zamknięte, a w 2011 roku spłonęło niemal całkowicie. Prawdopodobnie je podpalono - według pogłosek było to tańsze, niż jego remont lub rozbiórka. Podobno mają je odbudować w mniejszej formie, lecz o tym słyszę już od lat...


Pocztówka została wysłana z kraju macierzystego, czyli Austro-Węgier. Na znaczku doskonale widoczny portret Najjaśniejszego Pana. Pieczątkę w schronisku przybito 12 lipca, a dzień później już na poczcie. Adresat mieszkał w Berlinie.

Co jednak ciekawe - wydała ją niemiecka firma z Görlitz, dlatego zapewne opisy na tylnej części są tylko po niemiecku, a nie w wielu językach, jak to było na kartkach CK monarchii.

piątek, 26 lutego 2016

Kamieńczyk (Zackelfall)

Wodospad Kamieńczyka (Zackelfall) to jedna z atrakcji Karkonoszy, zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią się przemęczać, gdyż dojście do niego jest w miarę proste nawet dla największych leniwców.

Nie inaczej było już przed ostatnią wojną - motyw najwyższego wodospadu sudeckiego często pojawiał się na pocztówkach.


Czarno-białe zdjęcie jeszcze dobitniej pokazuje kontrast między skałami i wodą oraz potęgę natury. Kartkę wydała firma Bruna Scholtza z Görlitz (z tej części miasta, która pozostała w Niemczech) prawdopodobnie na przełomie lat 30 i 40.

Argumentem aby ją kupić była pieczątka miejscowego schroniska Zackelfallbaude.



Samo schronisko widoczne jest na innej pocztówce z moich zbiorów oraz na setkach krążących między zbieraczami po świecie.


Jak widać bardzo się różni od obecnego, które powstało w 1995 roku i znajduje się dziś w prywatnych rękach. Stary, niemiecki obiekt właściwie nigdy za polskich czasów nie pełnił swojej pierwotnej funkcji - najpierw stacjonowali tam WOP-iści, a następnie funkcjonował jako ośrodek wypoczynkowy Prokuratury Wojewódzkiej z Wrocławia. W 1984 strawił je pożar... To jedno z wielu schronisk, które znamy już tylko z dawnych ilustracji.

Pocztówkę wydawała ta sama firma co pierwszą sztukę, ale wysłano ją dopiero po wojnie. Już po polsku - odbiorca mieszkał w Radomiu, lecz stempel pocztowy jest z... Poznania. Widać też, iż w grudniu 1948 roku niemieckie pocztówki nadal krążyły po Polsce.


wtorek, 16 lutego 2016

Karkonosze (Riesengebirge) - schroniska pod Śnieżką

Na dobry początek nowego bloga bardzo popularny motyw pocztówkowy z okresu do 1945 roku - Karkonosze (Riesengebirge) ze swoim najwyższym szczytem. Choć tylko na jednej z trzech przedstawionych dziś kartek jest on najważniejszy.

1) Ciekawa kartka numer jeden, gdyż dwujęzyczna - niemiecko-polska:


Po zajęciu terenów górskich przez polską administrację dość szybko pojawiły się pocztówki z Sudetów, jednak siłą rzeczy początkowo używano niemieckich wersji. Czasem po prostu przesłano kartkę całkowicie niemiecką, a czasem - jak w tym przypadku - do oryginału dodrukowano polski napis, choć bez polskich liter.

Przed schroniskiem kilka drewnianych budynków, zapewne jakiś bufetów lub sklepów z pamiątkami - obecnie już nie istnieją.



Kartkę wysłano w sierpniu 1946 roku. Wydało ją wydawnictwo Rübezahl z Karpacza, znane w tamtym okresie.

2) Druga pocztówka także jest "mieszana"... i mocno wygnieciona. Na przedniej stronie tradycyjny widok Śnieżki (Schneekoppe) od strony zachodniej. Na przełęczy stoją dwa schroniska.


Ciekawszy jest tył: sądząc po kroju niemieckiej czcionki wydano ją w ostatnich latach III Rzeszy, zapewne już w okresie wojny (właśnie wówczas taka pisownia była najbardziej popularna). Na wysłanie czekała jednak aż do 1948 roku, gdy wzięli ją w swe ręce już mieszkańcy innej narodowości.

Znalazły się na niej trzy pieczątki - agencji pocztowej oraz schroniska na szczycie Śnieżki. Jak wiadomo - schronisko szczytowe od dawna nie istnieje. Nie mam natomiast pojęcia jak długo działała tam polska poczta. Nieco niewyraźna pieczątka na znaczku z zarysem góry zapewne też została wbita w najwyższym punkcie Sudetów.


Na pieczątce po lewej także umieszczono rysunek góry - tymczasem niemieckie pieczątki zawierały głównie sam tekst.

Wydawcą była firma Werbe-Druck, Richard Krause z Hirschberg (Jeleniej Góry).

3) Pocztówka wcześniejsza (rok druku 1926) przedstawia Riesenbaude (później Obří bouda) - duże schronisko stojące naprzeciwko Śląskiego Domu.


Położone tuż za słupkami granicznymi zostało rozebrane przez władze Czechosłowacji w latach 70. XX wieku. Oficjalnym powodem był zły stan techniczny, ale sądzę, że najbardziej przeszkadzał fakt, iż wznosiło się na samej granicy z bratnią Polską. Szkoda, dzisiaj byłaby to fajna konkurencja dla polskiego obiektu.


Kartka nie została nigdzie wysłana, ale ktoś ją podbił w schronisku na Śnieżce. Tak jak pisałem wcześniej - pieczątka posiada tylko tekst.

Pocztówkę wydrukowała firma Niemca Sudeckiego z miejscowości Dauba  - dziś to Dubá w kraju libereckim w Czechach, a więc stosunkowo daleko od Karkonoszy.