sobota, 31 marca 2018

Ostatnia Wielkanoc w "pierwszej" Czechosłowacji

Na tegoroczne święta chcę zaprezentować dwie pocztówki z przedwojennej Czechosłowacji. Obydwie znalazły się w moich zbiorach przez przypadek: ktoś uznał je za bezwartościowe i wykorzystał jako... opakowanie dla innych kartek!

Pierwsza pozycja prezentuje popularne motywy: kurczątko oraz jajko, z którego wydobywa się nowe życie, symbolizowane przez kwiatek.


Z tyłu życzenia, znaczek pocztowy z prezydentem Masarykiem. Kartkę wysłano z Benešova w kwietniu 1938 roku. Była to zatem ostatnia Wielkanoc w niepodległej Czechosłowacji, bowiem już rok później w tym czasie na jej miejscu istniał Protektorat Czech i Moraw. Adresat to panna Maria Jandrová, nauczycielka w Lomnicach nad Popelkou. Ciekawe, że podano jej zawód.


W drugim przypadku na stronie tytułowej znowu są jajka, ale tym razem w formie pisanek. Do tego kwiaty w doniczkach i kiecka/obrus w ludowe wzory.


Wysłano ją także do pani Jandrovej, lecz tym razem o imieniu A.. Nadawca nie wysilił się zbytnio, dopisał jedynie, że są to życzenia także dla Maŕički (zdrobnienie od Marii?). Ani tu ani w poprzednim przypadku nie podano adresu, wystarczyła nazwa miejscowości. Tym razem nadanie nastąpiło w Semilach (niedaleko Lomnic) w dniu 13 kwietnia 1938. Na znaczku portret aktualnego prezydenta Edvarda Beneša.


Obie kartki noszą ślady kleju, co było skutkiem użycia ich jako "okładek". Na obu brak też jakichkolwiek odniesień religijnych: Wielkanoc ma tu wyłącznie świeckie skojarzenia. Ówczesna Czechosłowacja co prawda nie była tak ateistyczna jak dzisiejsza Republika Czeska, jednak i tak od rozmodlonej II Rzeczpospolitej dzieliły ją pod tym względem lata świetlne.

niedziela, 4 lutego 2018

Jaworowy

Dziś dla odmiany Beskidy. A ponieważ za oknem sypnęło (wreszcie trochę zimy), to widok wiosenno-letni. Góra Javorový (po niemiecku i polsku Jaworowy) położona jest na skraju Beskidu Śląsko-Morawskiego (który aż do lat 60. XX wieku traktowany był za część Beskidu Śląskiego).


Sylwetkę schroniska mało kto może poznać, ponieważ obecnie jest ono bardziej obudowane i rozbudowane. To chata Javorový, wówczas znana pod nazwą Schutzhaus am Jaworowy. Postawiono je w 1895 roku z inicjatywy Beskidenverein - było to pierwsze schronisko tej organizacji i prawdopodobnie w ogóle pierwszy ogólnodostępny obiekt tego typu w całych Beskidach Zachodnich. Erzherzog - Friedrich - Schutzhaus, ponieważ pierwszym patronem został Fryderyk Habsburg - arcyksiążę i książę cieszyński, mecenas Towarzystwa Beskidzkiego.

Pocztówkę z akwarelą wysłano w 1930 roku, kiedy z oczywistych przyczyn w Czechosłowacji nazwa z Habsburgiem byłaby nie do przyjęcia, zatem już jej nie używano


Na odwrocie pieczątka schroniska z herbem Beskidenverein. Schronisko administracyjnie należało chyba pod Trzyniec i do Trzyńca kartkę wysłano. Adresatem był niejaki Gustaw Stonawski (inna osoba o tym nazwisku była ostatnim prezesem BV przed jego likwidacją w 1945). Mimo słowiańskiego nazwiska pozdrowienia są w języku niemieckim.

niedziela, 24 grudnia 2017

Frontowe święta...

Kolejne święta Bożego Narodzenia, więc i kolejna pocztówka sprzed wieku, a konkretnie sprzed 101 lat. Tym razem austriacki żołnierz stoi na dworze: w mrozie i śniegu (a nie w deszczu i na plusie jak teraz za oknem...).


Zadumany, wpatrzony w pusty horyzont na którym kończy się (?) dzień. W oddali tylko drewniane krzyże poległych towarzyszy lub nieprzyjaciół. Z zamyślenia wyrywa go aniołek - z choinką, dzwonkiem i jakimś papierem w ręce. Raczej nie mamy tutaj do czynienia z dzieckiem-przebierańcem, o czym świadczą skrzydła i brak śladów na śniegu.

Kartkę wysłano 21 grudnia 1916 roku z miasteczka Postupice (Postupitz) w środkowych Czechach. 


Miała dotrzeć do Uherského Hradiště (Ungarisch Hradisch) na Morawach. Co ciekawe - nie podano adresu, tylko informację "na sever. dráze", czyli na trasie Kolei Północnej łączącej Wiedeń z Krakowem. Dość enigmatycznie... Najprawdopodobniej pan Hynek na kolei pracował. Może był kimś ważnym albo znanym? Albo po prostu przebywał tam od niedawna i pani Andulka nie znała dokładnego adresu?

W każdym razie - Wesołych Świąt!

czwartek, 2 listopada 2017

Żołnierska chwila zadumy

Dziś Zaduszki, więc nieco nawiążę do tematu: co prawda nie bezpośrednio związanym z tym dniem, ale cmentarzami. Tak jak współcześnie ludzie odwiedzają nekropolie, tak w okresie Wielkiej Wojny żołnierze przybywali do miejsc, gdzie spoczywali ich koledzy.

Taką scenę przedstawia poniższa kartka w sposób symboliczny: zadumany żołnierz, mały cmentarzyk z drewnianymi krzyżami gdzieś na odludziu. W tle wysokie góry (Alpy?) przyprószone śniegiem, a więc może to być już listopadowa jesień (choć kolory roślinności wskazują raczej na wiosnę).


Pocztówkę wydano w 1918 roku z okazji 3. Grabwache. Wydał ją Komitet Opieki nad Grobami Wojennymi pod patronatem cesarza i króla Karola Habsburga. Patrząc na datę była to zapewne ostatnia taka akcja w habsburskiej Austrii.


Myślę, że na niejednym cmentarzu wojennym zapłoną dziś znicze.

sobota, 15 kwietnia 2017

Bad Charlottenbrunn (Jedlina-Zdrój)


Tym razem karta z pogranicza Gór Sowich i Wałbrzyskich: składanka różnych zdjęć z Bad Charlottenbrunn czyli Jedliny Zdrój.

Pocztówkę wysłano w 1940 roku (w lipcu). Jednak po zakończeniu wojny musiał się do niej dobrać albo jakiś antyfaszysta (mało prawdopodobne) ale polski przesiedleniec. Dlaczego? Otóż w lewym górnym roku wydrapano fragment nazwy. Jest "Hermann-....-halle". Co było w pustym miejscu? Göring! Hermann-Göring-halle powstała w 1934. Później był tam Klub Kuracjusza, pizzeria a dziś jakaś klubokawiarnia...

W kolejnych miejscach mamy widok ogólny na miasto oraz Dom Zdrojowy (Badehaus) wraz z hotelem Deutsches-haus (obecnie szpital rehabilitacji klinicznej "Teresa"). Badehaus ma długą metrykę, bo sięgającą XVIII wieku.

W środkowym rzędzie widok na Wielką Sowę i ponowna panorama ogólna. Jak widać Niemcy zaliczali miejscowość do Gór Wałbrzyskich (Waldenburger Bergland).

W dolnym rzędzie park nazywany dziś Północnym, Brunnenhalle (Pijalnia wód mineralnych "Charlotta") oraz widok z góry Blockberg, choć tej akurat nie umiem zlokalizować.

Jak już pisałem - ktoś wydrapał marszałka Rzeszy, próbował też oderwać znaczek z Hindenburgiem.


Solidny niemiecki klej widać nie puścił. List adresowano do Lipska, wysłano w Kłodzku (Glatz), a wydano aż w Lubece.

sobota, 18 lutego 2017

Pocztówki czechosłowackie: Gottvaldov, Havířov i Praga-Skalka

Pocztówki czechosłowackie z okresu komunistycznego to drugi z moich "koników" zbieraczych 😉.

Na początek prezentacji Gottvaldov - tak w ówczesnej Czechosłowacji nazywał się Zlin.

Pocztówka z 1973 roku, wysłana do Pragi.


Widać tutaj wszystko to, z czego czechosłowaccy włodarze byli dumni: są więc zakłady przemysłowe Svit (dawna i obecna Bata) oraz náměstí Práce, jest Interhotel Moskva i nowoczesne centrum miasta z autobusem (wygląda mi to na Škodę 706 RTO).


Znaczek upamiętnia 20-lecie telefonizacji wszystkich wsi Czechosłowacji i był częścią zestawu, w którym chwalono się też 20-leciem czechosłowackiej telewizji i półwieczem radia.


Gottvaldov z 1976 roku. Znowu znajome zakłady, a wysoki budynek pojawia się nawet dwa razy. To Baťův mrakodrap, wysokościowiec wybudowany w latach 1936-38. Jest też teatr miejski i nawet fragmenty jakiegoś zabytkowego centrum.


Znaczek z okazji 33 festiwalu filmowego w Karlovych Varach.


Havířov, miasto na czeskim Śląsku. Ono akurat nie ma historycznego centrum, wybudowano je po wojnie od nowa na terenie kilku wsi. Jest więc centrum handlowe, szpital, plac zabaw, a na większym zdjęciu Labužník - dom w tzw. stylu brukselskim z lat 60. W prawym górnym rogu - náměstí Vítězného února, czyli komunistycznego zamachu stanu z 1948 roku. Współcześnie nosi nazwę náměstí Republiky.


Znaczek z Gagarinem z modnej wówczas tematyki kosmicznej. Co ciekawe - pojawiały się na nich również postacie z wrogiego Zachodu - np. Neil Armstrong.


Stołeczny akcent to blokowisko Skalka, powstałe na początku lat 70. w praskiej dzielnicy Strašnice. Kto dziś by wydawał pocztówki z, dajmy na to, zamkniętym osiedlem Villa Park??

Projektanci zadbali i o kulturę - są realistyczne rzeźby matki z dzieckiem. Jest plac zabaw w formie dzisiaj zupełnie nieakceptowalnej. No, ale może wtedy właściciele psów nie chodzili robić kupki z pupilami właśnie tam? :D Nie było problemów z parkowaniem. No i ta moda z dzwonami na czele - pychota :)


Pocztówka nie była w obiegu, więc widać tylko datownik. Dzień kupienia? A może dołączenia do kolekcji?

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Święta w cieniu Wielkiej Wojny

Wśród swojej kolekcji pocztówek (głównie propagandowych) z Austro-Węgier nie mogło zabraknąć tematów świątecznych. Była Wielkanoc, musi też być Boże Narodzenie. Żołnierzom zapewne było ciężej w ten dzień niż wiosną - raz, że święta te zwykle są bardziej rodzinne (przynajmniej obecnie). Dwa - z przyczyn prozaicznych, a mianowicie pogody. W dawne mroźne i śnieżne zimy służba na froncie musiała być jeszcze bardziej dotkliwa...

Zaprezentuję dwie pocztówki dokładnie sprzed 100 lat - z 1916 roku. Pierwszą wydano co prawda rok wcześniej, ale nadawca ręcznie poprawił datę.


Sceneria dość sielska: żołnierz siedzi sobie w drewnianym pomieszczeniu (baraku), grzeje się przy kominku na którym coś się gotuje. Obok zapalona choinka, fajka, na ścianie porter cesarza (który miesiąc wcześniej zmarł, kończąc swoje długie panowanie i symbolicznie cały wiek XIX).

Kartkę wysłano do Krakowa, jest napisana po polsku. Data to 29 grudnia.


"Drodzy wujostwo ciekawym bardzo czy otrzymaliście moje kartki z życzeniami świątecznymi i noworocznymi, bo jeszcze nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Ja przechodziłem (?) święta Bogu dzięki zdrowo i dosyć wesoło. Napiszcie mi również czy wujciowi lepiej. Bywajcie zdrowi i weseli, a wojna się wnet skończy. 
Tadek." 
Jak wiadomo rzeź miała potrwać jeszcze prawie dwa lata a i jej zakończenie nie przyniosło często pokoju.
Druga pocztówka posiada już prawidłowy rok 1916. Najjaśniejszego Pana nie widać, żołnierze stoją w grupie. Wszyscy w czapkach, zamyśleni; pod zapaloną choinką prezenty? Ciasnota pomieszczenia w jakim się znajdują sugeruje okopy na którymś z kilku frontów walczącej armii Austro-Węgier (w tym roku doszedł front rumuński).


Autor także był Polakiem. Tym razem słał jednak nie do Galicji, ale do Królestwa Polskiego - 5 listopada Niemcy i Austro-Węgry proklamowały utworzenie nowego, teoretycznie samodzielnego państwa. Czy piszącemu adres chodziło o ten twór, czy po prostu z przyzwyczajenia o nazwę dawnego Królestwa Kongresowego?


"Wielce Szanownej P.A. za otrzymane karteczki całują rączki i życzą szczęśliwego nowego roku 1917". 
Miejscowości o nazwie Dąbrowa było w Kongresówce sporo, ale podejrzewam, iż chodzi o Dąbrowę Górniczą, gdzie istniała ulica Klubowa (dziś 3 Maja). Już samo wysłanie pozdrowień do Polski może być ciekawostką - w końcu to było za granicą, a obywatele carskiej Rosji nie podlegali pod austriacki pobór. Czy może to ta sama rodzina, rozdzielona w czasie zaborów granicą? Czy polska znajoma poznana przez austriackiego żołnierza? Czy może to pisał jakiś cywil? Raczej nie, kartka jest z poczty wojskowej, pieczątki również.

Obydwie wydane zostały przez austriackie C. i K. Ministerstwo Wojny.