czwartek, 2 listopada 2017

Żołnierska chwila zadumy

Dziś Zaduszki, więc nieco nawiążę do tematu: co prawda nie bezpośrednio związanym z tym dniem, ale cmentarzami. Tak jak współcześnie ludzie odwiedzają nekropolie, tak w okresie Wielkiej Wojny żołnierze przybywali do miejsc, gdzie spoczywali ich koledzy.

Taką scenę przedstawia poniższa kartka w sposób symboliczny: zadumany żołnierz, mały cmentarzyk z drewnianymi krzyżami gdzieś na odludziu. W tle wysokie góry (Alpy?) przyprószone śniegiem, a więc może to być już listopadowa jesień (choć kolory roślinności wskazują raczej na wiosnę).


Pocztówkę wydano w 1918 roku z okazji 3. Grabwache. Wydał ją Komitet Opieki nad Grobami Wojennymi pod patronatem cesarza i króla Karola Habsburga. Patrząc na datę była to zapewne ostatnia taka akcja w habsburskiej Austrii.


Myślę, że na niejednym cmentarzu wojennym zapłoną dziś znicze.

sobota, 15 kwietnia 2017

Bad Charlottenbrunn (Jedlina-Zdrój)


Tym razem karta z pogranicza Gór Sowich i Wałbrzyskich: składanka różnych zdjęć z Bad Charlottenbrunn czyli Jedliny Zdrój.

Pocztówkę wysłano w 1940 roku (w lipcu). Jednak po zakończeniu wojny musiał się do niej dobrać albo jakiś antyfaszysta (mało prawdopodobne) ale polski przesiedleniec. Dlaczego? Otóż w lewym górnym roku wydrapano fragment nazwy. Jest "Hermann-....-halle". Co było w pustym miejscu? Göring! Hermann-Göring-halle powstała w 1934. Później był tam Klub Kuracjusza, pizzeria a dziś jakaś klubokawiarnia...

W kolejnych miejscach mamy widok ogólny na miasto oraz Dom Zdrojowy (Badehaus) wraz z hotelem Deutsches-haus (obecnie szpital rehabilitacji klinicznej "Teresa"). Badehaus ma długą metrykę, bo sięgającą XVIII wieku.

W środkowym rzędzie widok na Wielką Sowę i ponowna panorama ogólna. Jak widać Niemcy zaliczali miejscowość do Gór Wałbrzyskich (Waldenburger Bergland).

W dolnym rzędzie park nazywany dziś Północnym, Brunnenhalle (Pijalnia wód mineralnych "Charlotta") oraz widok z góry Blockberg, choć tej akurat nie umiem zlokalizować.

Jak już pisałem - ktoś wydrapał marszałka Rzeszy, próbował też oderwać znaczek z Hindenburgiem.


Solidny niemiecki klej widać nie puścił. List adresowano do Lipska, wysłano w Kłodzku (Glatz), a wydano aż w Lubece.

sobota, 18 lutego 2017

Pocztówki czechosłowackie: Gottvaldov, Havířov i Praga-Skalka

Pocztówki czechosłowackie z okresu komunistycznego to drugi z moich "koników" zbieraczych 😉.

Na początek prezentacji Gottvaldov - tak w ówczesnej Czechosłowacji nazywał się Zlin.

Pocztówka z 1973 roku, wysłana do Pragi.


Widać tutaj wszystko to, z czego czechosłowaccy włodarze byli dumni: są więc zakłady przemysłowe Svit (dawna i obecna Bata) oraz náměstí Práce, jest Interhotel Moskva i nowoczesne centrum miasta z autobusem (wygląda mi to na Škodę 706 RTO).


Znaczek upamiętnia 20-lecie telefonizacji wszystkich wsi Czechosłowacji i był częścią zestawu, w którym chwalono się też 20-leciem czechosłowackiej telewizji i półwieczem radia.


Gottvaldov z 1976 roku. Znowu znajome zakłady, a wysoki budynek pojawia się nawet dwa razy. To Baťův mrakodrap, wysokościowiec wybudowany w latach 1936-38. Jest też teatr miejski i nawet fragmenty jakiegoś zabytkowego centrum.


Znaczek z okazji 33 festiwalu filmowego w Karlovych Varach.


Havířov, miasto na czeskim Śląsku. Ono akurat nie ma historycznego centrum, wybudowano je po wojnie od nowa na terenie kilku wsi. Jest więc centrum handlowe, szpital, plac zabaw, a na większym zdjęciu Labužník - dom w tzw. stylu brukselskim z lat 60. W prawym górnym rogu - náměstí Vítězného února, czyli komunistycznego zamachu stanu z 1948 roku. Współcześnie nosi nazwę náměstí Republiky.


Znaczek z Gagarinem z modnej wówczas tematyki kosmicznej. Co ciekawe - pojawiały się na nich również postacie z wrogiego Zachodu - np. Neil Armstrong.


Stołeczny akcent to blokowisko Skalka, powstałe na początku lat 70. w praskiej dzielnicy Strašnice. Kto dziś by wydawał pocztówki z, dajmy na to, zamkniętym osiedlem Villa Park??

Projektanci zadbali i o kulturę - są realistyczne rzeźby matki z dzieckiem. Jest plac zabaw w formie dzisiaj zupełnie nieakceptowalnej. No, ale może wtedy właściciele psów nie chodzili robić kupki z pupilami właśnie tam? :D Nie było problemów z parkowaniem. No i ta moda z dzwonami na czele - pychota :)


Pocztówka nie była w obiegu, więc widać tylko datownik. Dzień kupienia? A może dołączenia do kolekcji?

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Święta w cieniu Wielkiej Wojny

Wśród swojej kolekcji pocztówek (głównie propagandowych) z Austro-Węgier nie mogło zabraknąć tematów świątecznych. Była Wielkanoc, musi też być Boże Narodzenie. Żołnierzom zapewne było ciężej w ten dzień niż wiosną - raz, że święta te zwykle są bardziej rodzinne (przynajmniej obecnie). Dwa - z przyczyn prozaicznych, a mianowicie pogody. W dawne mroźne i śnieżne zimy służba na froncie musiała być jeszcze bardziej dotkliwa...

Zaprezentuję dwie pocztówki dokładnie sprzed 100 lat - z 1916 roku. Pierwszą wydano co prawda rok wcześniej, ale nadawca ręcznie poprawił datę.


Sceneria dość sielska: żołnierz siedzi sobie w drewnianym pomieszczeniu (baraku), grzeje się przy kominku na którym coś się gotuje. Obok zapalona choinka, fajka, na ścianie porter cesarza (który miesiąc wcześniej zmarł, kończąc swoje długie panowanie i symbolicznie cały wiek XIX).

Kartkę wysłano do Krakowa, jest napisana po polsku. Data to 29 grudnia.


"Drodzy wujostwo ciekawym bardzo czy otrzymaliście moje kartki z życzeniami świątecznymi i noworocznymi, bo jeszcze nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Ja przechodziłem (?) święta Bogu dzięki zdrowo i dosyć wesoło. Napiszcie mi również czy wujciowi lepiej. Bywajcie zdrowi i weseli, a wojna się wnet skończy. 
Tadek." 
Jak wiadomo rzeź miała potrwać jeszcze prawie dwa lata a i jej zakończenie nie przyniosło często pokoju.
Druga pocztówka posiada już prawidłowy rok 1916. Najjaśniejszego Pana nie widać, żołnierze stoją w grupie. Wszyscy w czapkach, zamyśleni; pod zapaloną choinką prezenty? Ciasnota pomieszczenia w jakim się znajdują sugeruje okopy na którymś z kilku frontów walczącej armii Austro-Węgier (w tym roku doszedł front rumuński).


Autor także był Polakiem. Tym razem słał jednak nie do Galicji, ale do Królestwa Polskiego - 5 listopada Niemcy i Austro-Węgry proklamowały utworzenie nowego, teoretycznie samodzielnego państwa. Czy piszącemu adres chodziło o ten twór, czy po prostu z przyzwyczajenia o nazwę dawnego Królestwa Kongresowego?


"Wielce Szanownej P.A. za otrzymane karteczki całują rączki i życzą szczęśliwego nowego roku 1917". 
Miejscowości o nazwie Dąbrowa było w Kongresówce sporo, ale podejrzewam, iż chodzi o Dąbrowę Górniczą, gdzie istniała ulica Klubowa (dziś 3 Maja). Już samo wysłanie pozdrowień do Polski może być ciekawostką - w końcu to było za granicą, a obywatele carskiej Rosji nie podlegali pod austriacki pobór. Czy może to ta sama rodzina, rozdzielona w czasie zaborów granicą? Czy polska znajoma poznana przez austriackiego żołnierza? Czy może to pisał jakiś cywil? Raczej nie, kartka jest z poczty wojskowej, pieczątki również.

Obydwie wydane zostały przez austriackie C. i K. Ministerstwo Wojny.

poniedziałek, 28 marca 2016

Życzenia wielkanocne sprzed 100 lat

Coś w dzisiejszym temacie - dwie kartki pocztowe dokładnie sprzed 100 lat :). No, prawie dokładnie, bo wysłane 21 kwietnia 1916 roku.

To trochę inna tematyka - niesudecka, tylko związana z I wojną światową, która pojawiać się będzie częściej na blogu. Są to niemieckie pocztówki, gdzie oprócz klimatów świątecznych dodano propagandowe - obok jajek i kurczaka pojawią się bandery wojenne Niemiec i Austro-Węgier - sojuszników w Wielkiej Wojnie.


Na drugim egzemplarzu ukazano flagi cywilne Cesarstwa Niemieckiego oraz Austrii (Austro-Węgry jako takie nie miały "wspólnej flagi" cywilnej - dla austriackiej części używano czarno-żółtej symboliki Habsburgów). Dołączono do nich jajka w barwach Bułgarii z nałożonym herbem Turcji. Bułgaria była "świeżym" sojusznikiem Państw Centralnych, bo dopiero od pół roku, natomiast fakt, iż państwo sułtana w większości zamieszkiwali muzułmanie widać nie kolidował z umieszczeniem półksiężyca na życzeniach świątecznych.


Sądziłem, iż kartki zostały napisane przez tą samą osobę - prawdopodobnie niejaką Klarę, zamieszkałą w Buchholzu w Saksonii. Zakładam, iż chodzi o miasto leżące w Rudawach, przy granicy z Czechami. Pisała ona ona do Fräulein Marthy, która mieszkała "przy" pani Dahlem, a więc zapewne pracowała tam jako służąca. Adres to Wiesneck, część gminy Buchenbach w obecnej Badenii-Wirtembergii, niedaleko granic Francji i Szwajcarii.


Przyglądając się jednak pismu można odnieść wrażenie, że mogły je popełnić różne osoby z tej samej rodziny, stąd pocztówki wypisano dzień po dniu - 20 i 21 kwietnia, natomiast wysłano je razem drugiego dnia - świadczy o tym stempel. Jako ciekawostka - na jednej widać zapis Buchholz, na następnej pojawia się umlaut...

niedziela, 6 marca 2016

Petrova bouda (Peterbaude)

Jedna z moich najstarszych pocztówek - wysłana w lipcu 1906 roku. Przedstawia ona nieodżałowanej pamięci schronisko Peterbaude (wówczas czeskiej nazwy Petrova bouda praktycznie nie używano w niemieckojęzycznych Karkonoszach).


Sama kartka jest ładna dla oka - to pokolorowane zdjęcie. Peterbaude było bardzo wiekowym obiektem - w tym miejscu (niedaleko dzisiejszej granicy czesko-polskiej) stało już w 1811 roku. Kształt znany wszystkim turystom uzyskało w latach 60. XIX stulecia. 

Mnie nie udało się go już odwiedzić - dekadę temu z powodu fatalnego stanu technicznego było zamknięte, a w 2011 roku spłonęło niemal całkowicie. Prawdopodobnie je podpalono - według pogłosek było to tańsze, niż jego remont lub rozbiórka. Podobno mają je odbudować w mniejszej formie, lecz o tym słyszę już od lat...


Pocztówka została wysłana z kraju macierzystego, czyli Austro-Węgier. Na znaczku doskonale widoczny portret Najjaśniejszego Pana. Pieczątkę w schronisku przybito 12 lipca, a dzień później już na poczcie. Adresat mieszkał w Berlinie.

Co jednak ciekawe - wydała ją niemiecka firma z Görlitz, dlatego zapewne opisy na tylnej części są tylko po niemiecku, a nie w wielu językach, jak to było na kartkach CK monarchii.

piątek, 26 lutego 2016

Kamieńczyk (Zackelfall)

Wodospad Kamieńczyka (Zackelfall) to jedna z atrakcji Karkonoszy, zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią się przemęczać, gdyż dojście do niego jest w miarę proste nawet dla największych leniwców.

Nie inaczej było już przed ostatnią wojną - motyw najwyższego wodospadu sudeckiego często pojawiał się na pocztówkach.


Czarno-białe zdjęcie jeszcze dobitniej pokazuje kontrast między skałami i wodą oraz potęgę natury. Kartkę wydała firma Bruna Scholtza z Görlitz (z tej części miasta, która pozostała w Niemczech) prawdopodobnie na przełomie lat 30 i 40.

Argumentem aby ją kupić była pieczątka miejscowego schroniska Zackelfallbaude.



Samo schronisko widoczne jest na innej pocztówce z moich zbiorów oraz na setkach krążących między zbieraczami po świecie.


Jak widać bardzo się różni od obecnego, które powstało w 1995 roku i znajduje się dziś w prywatnych rękach. Stary, niemiecki obiekt właściwie nigdy za polskich czasów nie pełnił swojej pierwotnej funkcji - najpierw stacjonowali tam WOP-iści, a następnie funkcjonował jako ośrodek wypoczynkowy Prokuratury Wojewódzkiej z Wrocławia. W 1984 strawił je pożar... To jedno z wielu schronisk, które znamy już tylko z dawnych ilustracji.

Pocztówkę wydawała ta sama firma co pierwszą sztukę, ale wysłano ją dopiero po wojnie. Już po polsku - odbiorca mieszkał w Radomiu, lecz stempel pocztowy jest z... Poznania. Widać też, iż w grudniu 1948 roku niemieckie pocztówki nadal krążyły po Polsce.